Outrider – relacja ze szkolenia prowadzonego przez SurvivalTech 13-14.08.2016 roku.


Dawno, dawno temu, moim marzeniem było, oglądając, to co chłopaki robią, czytając ich bloga, było uczestnictwo w szkoleniu, które prowadzą. Bardzo chciałem poznać zarówno Łukasza, jak i Supera. Byli dla mnie niemalże herosami. Po latach zostało mi to, że dalej chciałem ich poznać osobiście. Rozmawiałem kilkukrotnie z Pawłem poprzez Facebooka, z Łukaszem telefonicznie. Survivaltech w końcu jest honorowym gościem naszej Grupy Bushcraft Poland. Chłopaki także wsparli nasz Konwent, drugi już Grupy Bushcraft Poland, który odbył się w lipcu tego roku w Pawłówce. Zostali zarówno sponsorem, jak i propagatorem naszego spotkania. Wreszcie Survivaltech, od początku istnienia Outrider, wspiera mnie mocno zarówno wiedzą, jak  i dobrym słowem. Nadarzyła się okazja zapoznania się i spotkania.

Wreszcie…

Ale od początku.

Podczas jednej z rozmów z Łukaszem wywiązała się rozmowa dotycząca wspólnego spotkania. Łukasz stwierdził, „To wpadnij po prostu, będzie okazja mamy u siebie szkolenie w sierpniu”. Bardzo się ucieszyłem, ponieważ nawet nie myślałem o tym, że kiedykolwiek będę mógł zaobserwować chłopaków przy pracy.

Postanowiłem, że tak będzie.

Ze strony Outrider pojechałem z Marcinem, który jest naszym grafikiem, projektował logo Grupy Bushcraft Poland, plakat Konwentu, identyfikatory, a obecnie zajmuje się oprawą graficzną kanału You Tube Tomasz Foryś Bushcraft, już wkrótce będziecie mogli zobaczyć jego pracę. Marcin także udziela się na wielu innych polach związanych z organizacją naszej organizacji.

Nieco spóźniliśmy się na szkolenie, ale kremówki papieskie to mam nadzieję zrekompensowały Dziękujemy Hoffman (Tiger Wood) bez Ciebie bylibyśmy jeszcze później. Ku mojemu zdziwieniu Paweł czekał na nas z rozpoczęciem zajęć.

 4

Wybiła 11.00, zaczęły się zajęcia…

Po godzinie siedzenia pomyślałem sobie będzie nudno, Super wprawdzie mądrze mówił, ale było trochę zimno. Nie wiedziałem, co będzie dalej, później każdy z kursantów mógł dziękować za każdą chwilę posiedzenia. Zajęcia, poza jedną godziną omawiania, nota bene bardzo ważnych rzeczy miały charakter typowo warsztatowy. Tak jak lubię.

58

Sam jestem trenerem i wiele lat szkoliłem ludzi w taki właśnie sposób. Paweł omówił 10 najważniejszych rzeczy, które są przydatne przy każdej aktywności fizycznej związane z zarówno outdoorem, bushcraftem, jak i turystyką. Oczywiście w pełni się z nim zgadzam. Z jego ust płynęło wieloletnie doświadczenie. To się czuje, zarówno w tonie głosu, jak i w pewności przekazywania informacji. W trakcie wykładu wypogodziło się. Później były warsztaty praktyczne. W pierwszy dzień prowadzący skupił się na najważniejszych technikach ogniowych, radzenia sobie  w trudnej sytuacji braku pożywienia, budowy obozu ze znalezionych materiałów w lesie.

2 101

Te ostatnie zajęcia prowadził Michał z Pomorskiego Centrum Survivalu. Zakończenie zajęć poprzedził nocny marsz bez oświetlenia oraz pokaz gwiazd, a w zasadzie sposobów nawigowania za ich pośrednictwem. Była to pierwsza część informacji o nawigacji, jaką kursanci mieli pojąć, a także pokazanie w jaki sposób akomoduje się ludzkie oko. Paweł pokazywał także w jaki sposób wzywać pomoc, w sytuacji awaryjnej, nocą. Samo zakończenie, jak wspomniałem miało miejsce o 23.00, przy wspólnym ognisku strugając i wypalając łyżki. W nocy wyznaczyliśmy warty, tak aby każdy z uczestników był poddany namiastce warunków, jakie panują nocą w lesie. Do jedzenia każda dwójka kursantów otrzymała francuską rację żywnościową, na dwie osoby oraz pstrąga, którego każdy z uczestników musiał sam wypatroszyć i usmażyć. Nie jedliśmy z Marcinem w pierwszy dzień swoich racji, tak więc całe jedzenie zostało nam na dzień następny. Ograniczenie jedzenia oczywiście miało na celu zaimprowizowanie sytuacji awaryjnej. Noc była pogodna, ciepła, jak na prawdziwym biwaku, nawet spałem pod swoim kocem wojskowym. Ranek przywitał nas pięknym słońcem. Wszyscy w obozie obudziliśmy się przed godziną „S” i zabraliśmy się do porannej kawy, toalety i pakowania naszego niewielkiego „dobytku”, jaki przywieźliśmy ze sobą. Grupa była bardzo zgrana i sprawnie współpracując, udało się nam rozpocząć kolejny dzień zajęć o czasie, godzina 8.00.

9
Zajęcia w drugi dzień rozpoczęły warsztaty z wiązania popularnych, ale nie tylko węzłów, później z wzywania pomocy w dzień. W tym samym czasie, kiedy my byliśmy w zupełnie innym miejscu (Survivaltech włada powierzchnią 34 hektarów wspaniałych lasów jury krakowsko-częstochowskiej) trenerzy, którzy zostali w obozie przygotowywali niespodziankę, którą grupa uprzednio wrzuciła do żaru ogniska. Po dotarciu do obozu uczestnicy uzdatniali wodę. Po krótkiej przerwie kolejne warsztaty z nawigacji. W ostatnich warsztatach, marszu na orientację, niestety nie mogłem wziąć udziału z racji na moją kontuzję. Zostaliśmy z Konradem z Podkarpackiego Centrum Survivalu, Wojtkiem i jego dziewczyną. Paweł postanowił, że zarówno ja, jak i obóz nie może zostać bez opieki. Marcin uczestniczył w zajęciach i uznał, że były świetne i wiele go nauczyły. Koniec końców ostatni test na palenie ognisk, wspólne zdjęcie, ciepłe słowa na drogę i wyjazd z głową pełną pomysłów i mam nadzieję wspólnych wyzwań dla mnie i chłopaków. Tego bym sobie nie ukrywam życzył, poza powrotem do zdrowia najbardziej.

7 6

Reasumując…
Szkolenie było prowadzone w pełni profesjonalnie przez kadrę niesamowitych ludzi, którzy władają olbrzymią wiedzą, zarówno tą sensu stricte leśną, jak i tzw. survivalową. Nie przypuszczałem, że ktoś w naszym kraju robi szkolenie na tak wysokim poziomie. Wiedziałem, że chłopaki są dobrzy, ale nie przypuszczałem, że aż tak. Każdy uczestnik szkolenia otrzymuje pełne wyposażenie na wysokim poziomie sprzętowym. Wszyscy uczestnicy szkolenia pracują cały czas, tzn. zajęcia wypełnione są od pierwszej do ostatniej minuty, bez żadnej ściemy i udawania. Nie ma możliwości, aby nie angażować się w pracę grupowa, nie mówiąc o pracy swojej, jako kursanta. Ten sposób jest najlepszy i nawet osoby, które po raz pierwszy spały w lesie podczas szkolenia potrafiły po jego zakończeniu zrobić każdy element samodzielnie. Trenerzy, nie tylko Super, nie zostawiają nikogo, samemu sobie, jak w US Marines. Wiedza przekazywana jest w sposób przystępny, ale nade wszystko praktyczny tak, że każdy z uczestników szkolenia może sprawdzić się samodzielnie i wykazać swoimi nowo nabytymi umiejętnościami. Logistyka jak w szwajcarskim zegarku.

3

Outrider dziękuje SurvivalTech.pl za wspaniałe przyjęcie, a uczestnikom za atmosferę, jaką wytworzyli w trakcie szkolenia. Specjalne podziękowania dla Marcina za dowiezienie mnie i pomoc w chodzeniu.

Myślę, że w najbliższym czasie, po mojej operacji współpraca pomiędzy SurvivalTech.pl a Outrider jeszcze bardziej się zacieśni.

P.S.
Super i Łukasz nie są żadnymi gwiazdorami i celebrytami. Ludzie tworzący organizację SurvivalTech mają więcej wspólnego z bushcraftem niż Ci, których poznałem, trąbiący o tym rzemiośle na prawo i lewo, mający w swoim logo nazwy bushcraft  i pokrewne.


Tomasz „Foryś” Outrider

www.outriderbushcraft.blogspot.com

Share This:

Skomentuj

comments