Od dziecięcych lat wielu z nas identyfikowało łuk w prosty sposób – kawałek gałęzi, kawałek sznurka, patyki z papierowymi lotkami i kawałek gwoździa imitujący grot… latało to – jak dla oczekiwań i wyobraźni dziecka – całkiem nieźle. Czy miało jednak jakąkolwiek wartość w sztuce przetrwania? Żadnej.  Dzisiejsze łuki – zarówno te sportowe, tradycyjne, jak i myśliwskie – tworzone są niejednokrotnie z niezwykle wytrzymałych i sprężystych materiałów. A rozwiązania technologiczne pozwalają na uzyskiwanie wręcz niewyobrażalnej precyzji strzeleckiej. Czy wiecie na przykład, że całkowicie przeciętnie wytrenowany łucznik (nawet w warunkach przydomowego podwórka) jest w stanie trafić łukiem z odległości 20 metrów w cel wielkości monety? A z odległości 30 metrów w cel wielkości piłki tenisowej? Dla niektórych do żadna nowość, u wielu jednak powoduje zaskoczenie.

Na początek

chciałbym nakreślić kilka słów o sprzęcie, z jakim polują myśliwi-łucznicy. Jeśli interesuje Was survival, bushcraft czy jakiekolwiek inne supermoce, dzięki którym podnosicie swoje szanse na przetrwanie w warunkach oderwania od cywilizacji, albo po prostu kręci Was ta tematyka, to właśnie taki rodzaj polowania. Przynajmniej od teoretycznej strony – powinniście poznać. Dlatego właśnie w następnej kolejności opiszę skrótowo, jak przebiega polowanie z bronią cięciwową (łukiem). Uprzedzam, że skupiał się będę głównie na łukach i kuszach typu compound (bloczkowych). Według mnie dają największą precyzję, siłę i możliwości pozyskiwania tusz zwierząt łownych.

Ustalmy jedno.

W Polsce ani łuk, ani kusza nie są dopuszczonymi narzędziami do realizowania polowania. Samo pojawienie się z nimi w lesie, broń Was Bóg z grotami typu myśliwskiego może wiązać się z oskarżeniem o usiłowanie nielegalnego pozyskania zwierzyny, czyli kłusownictwo. Prawodawstwo stanowi, że samo usiłowanie wejścia w posiadanie kuszy jest przestępstwem. Czyli nie musicie taszczyć na plecach upolowanego dzika, by odpowiadać przed sądem!). Stowarzyszenie PBA – Polish Bowhunting Association (Polskie Stowarzyszenie Myślistwa Łuczniczego), którego mam zaszczyt być członkiem działa aktywnie w celu popularyzacji tej alternatywnej metody polowań i zalegalizowanie ich na terenie RP. Dziś musimy jednak zadowolić się realizowaniem naszej pasji i rozwijaniem umiejętności podchodu zwierzyny, maskowania siebie i swojego zapachu i samej sztuki bowhuntingu u naszych południowych sąsiadów – Słowaków, Węgrów czy Bułgarów.

Łuk bloczkowy

Miało być jednak o sprzęcie. Łuk bloczkowy myśliwski ma kilka cech wyróżniających go spośród reszty: jest silny – średnio od 60 funtów, do nawet 80 funtów i więcej. Na wszystkie europejskie gatunki w zupełności wystarcza siła 60 funtów. Z większymi poluje się już tylko na największe z tzw. wielkiej piątki – nosorożce, słonie i bawoły afrykańskie. Naciągnąć taki łuk to nie lada sztuka. Charakteryzuje się równoległym układem ramion i kompaktową budową. Jest raczej niewielkich rozmiarów, ułatwiając w ten sposób podchód oraz przedzieranie się przez gęstwinę.

polowanie z łukiem

Poniżej tabela obrazująca umowne wartości siły naciągu dla łuczników różnej budowy ciała i siły fizycznej:

Łucznik Siła łuku (lbs)
Kobieta drobnej budowy 25-35
Kobieta średniej budowy 30-40
Mężczyzna drobnej budowy 45-55
Kobieta silnej budowy 45-55
Mężczyzna średniej budowy 55-65
Mężczyzna silnej budowy 65-75

 




 

Dodatkowe wyposażenie łuku

Łuk myśliwski dodatkowo wyposażony jest w:
– celownik myśliwski (umożliwiający ustawienie go na różne odległości do celu)
– podstawkę myśliwską (dodatkowo przytrzymującą strzałę, by nie wypadła samoczynnie np. podczas podchodu zwierzyny)
– stabilizator (niwelujący drgania majdanu po strzale i stabilizujący łuk podczas celowania)
– kołczan (mocowany do łuku, ułatwiający transport strzał z grotami myśliwskimi)
– smycz (zabezpieczająca łuk przed wyśliźnięciem się z ręki łucznika np. na drzewie czy zwyżce)

polowanie z łukiem

Dodatkowo, łucznik wyposażony jest w spust łuczniczy, który służy do napinania i zwalniania cięciwy. Pozwala to na oddanie niezwykle precyzyjnego strzału.

Strzały myśliwskie

Ostatnim elementem są strzały myśliwskie, zaopatrzone w groty zwane broadheadami. Groty te są piekielnie ostre – jak skalpel. Trzeba obchodzić się z nimi niezwykle ostrożnie, aby samemu się nie poranić. Strzały zaopatrzone są bardzo często w lotki koloru białego – ułatwiającego rozpoznanie rodzaju/koloru farby (krwi), a tym samym potwierdzenie celnego trafienia z łuku.

Łucznik przed polowaniem zaopatruje się także w inny sprzęt – w zależności od charakteru samego polowania. Na polowanie z podchodu wystarczy mu sam własny kamuflaż. Jeśli planuje polowanie z czatowni naziemnej – musi zabrać ją ze sobą i rozłożyć w miejscu tzw. zasiadki (zasadzki). Jeśli planuje polowanie ze zwyżki, a dane łowisko nie jest w takowe wyposażone – musi zabrać ze sobą tzw. treestand, czyli siedzisko nadrzewne:

Nieodzownym wyposażeniem są także wszelkiej maści środki oraz domowe sposoby maskowania zapachu człowieka. Jedną z żelaznych zasad, jakich trzymamy się przygotowując do polowań łuczniczych jest niejedzenie mięsa przez ok. 1 tydzień przed polowaniem. Między innymi, by usunąć z siebie zapach „drapieżnika”…

Jak zatem wygląda samo polowanie?

Skupmy się może na polowaniu z zasiadki. Pierwszy element to tropienie zwierzyny i zaplanowanie polowania w oparciu o naniesione na mapę legowiska i ostoje, miejsca przechodzenia zwierzyny czy zdobywania pokarmu oraz wody. Drugie – ustalenie, w jaki sposób będziemy wabić zwierzynę. Czy poprzez stworzenie nęciska (np. wysypanie kukurydzy, ulubionego pokarmu dzików) czy wabienie akustyczne bądź atrakty zapachowe (np. feromony samic danego gatunku). Nie strzelamy wszakże przypadkowo – do czegokolwiek, co podejdzie. Gatunek i płeć, na jaką będziemy polować, powinny być z góry ustalone. Związane jest to z biologią poszczególnych gatunków i okresami ochronnymi, które bezwzględnie nas obowiązują. Absolutnie niedopuszczalnym jest, by łucznik czy myśliwy upolował np. ciężarną łanię czy lochę prowadzącą małe, niesamodzielne jeszcze warchlaki. A etyka myślistwa łuczniczego stawia poprzeczkę znacznie, znacznie wyżej. O tym jednak przy innej okazji.

Maskowanie

Wdziewając strój myśliwski podczas polowania z łukiem należy pamiętać, że zwierzyna bardzo szybko rozpoznaje i wyławia z otoczenia 2 części naszego ciała: dłonie i twarz. Maskując się nie wolno o tym nigdy zapominać. Zawsze, nawet w środku upalnego lata, należy mieć ze sobą rękawiczki i kominiarkę, lub inne maskowanie twarzy. Nawet białka oczu mogą nas zdradzić. Wspomniałem już o zapachu – odpowiednie przygotowanie stroju, jego impregnacja czy, jak mawiają niektórzy z moich przyjaciół – „sponiewieranie” ubrania myśliwskiego np. poprzez wtarcie w niego darni czy kory drzew charakterystycznych dla łowiska, w jakim będziemy polować, to czynność obowiązkowa. Ale nawet ona nie zamaskuje idealnie naszego zapachu.

Warto więc znać i umieć rozpoznać kierunek wiatru tak, by odpowiednio dobrać kierunek podchodu czy umiejscowienie naszego stanowiska, aby nie dać się zwietrzyć zwierzynie. Ostatnia rzecz to bezpieczeństwo. Nikt z nas nie rusza się w łowisko, pozostając bez środków łączności i orientacji w terenie (np. odbiornik gps, mapa). Do tej listy należy też dodać zabezpieczenie (uprząż, lina), jeśli polujemy z wysokości. O dziwo, wypadki w formie postrzału na polowaniach z łukiem nie zdarzają się prawie wcale. Za to upadki, to dość powszechna plaga wśród niedoświadczonych łuczników polujących z drzew.

polowanie z łukiem

Nie ma miejsca na pomyłki

Tak przygotowani i wyposażeni ruszamy w łowisko. Polowanie z łukiem to często wiele godzin spędzonych na czatach. Wielokrotne porażki i ucieczka zwierzyny. Nawet kiedy wszystko jest idealnie, to złośliwość losu sprawia, że zwierzyna ustawia się w pozycji nie dającej możliwości czystego, etycznego strzału. Stoi przodem lub tyłem (zasłonięte witalne organy) czy za nią stoi inny osobnik lub młode… W takiej sytuacji nie możemy oddać strzału. I wracamy z niczym. Niejednokrotnie cały weekend spędzony w lesie to okazja do obserwacji wielu emocjonujących chwil z życia zwierząt, ogromny zastrzyk emocji, zakończony jednak brakiem strzału. Bo kiedy strzał pada, to musi być absolutnie pewny. Tego uczymy każdego, kto sięga zabiera się za polowanie łukiem.

Tu nie ma miejsca na pomyłki. Jest jeden, jedyny strzał, jest zwierzę i jego zmysły, jesteśmy my, jest natura. Emocje jakie towarzyszą strzale puszczonej w kierunku zwierzęcia są tak skrajne, że mogłyby śmiało konkurować z emocjami jakie osiągają skoczkowie spadochronowi, basejumperzy czy skoczkowie bungee. Czysty, celny strzał z takimi emocjami to litry potu wylanego na treningach. Kiedy jednak polowanie kończy się, a my wracamy do domu z pozyskaną zwierzyną, satysfakcja jest ogromna. Tak powstają opowieści, które przekazywane są w rodzinach z ojca na syna…

Tradycja

Każdy myśliwy łucznik przestrzega nie tylko kodeksu, etyki ale i tradycji. Odpowiedni szacunek oddany upolowanej zwierzynie to nieodłączny element polowania. Złom, pieczęć, ostatni kęs, chwila zadumy i oddanie czci zwierzynie na swój własny, indywidualny sposób – to tylko niektóre z jej elementów. Polowanie z łukiem to nie zajęcie dla ludzi małej wiary i słabego charakteru. Silna wola, opanowanie, umiejętność panowania nad emocjami, stresem to obowiązkowe uzupełnienie hartu ducha i umiejętności radzenia sobie w terenie. To także umiejętności i cechy osoby, która mieni się adeptem przetrwania czy sztuki bushcraftu. Liczę ze swojej strony, iż ten skromny wstęp zachęci Was do lektury kolejnych artykułów, jak również zadawania pytań, na które mógłbym odpowiedzieć w kolejnych publikacjach.

Hubert Darz!

Tym pozdrowieniem myśliwych łuczników życzę Wam, by myślistwo łucznicze stało się kiedyś również Waszą pasją. Chcecie wiedzieć więcej – zapraszam do odwiedzin:

Bowhunter.pl

Paweł Jastrzębski

Paweł Jastrzębski – O polowaniu z łukiem cz.2


O autorze: Paweł Jastrzębski to myśliwy, doświadczony łucznik (compound bow) i kusznik, Mistrz Polski w łucznictwie terenowym w kat. Łuk myśliwski (Componund HU), certyfikowany myśliwy – łucznik. Pasjonat przyrody, łowiectwa, nurkowania i sztuk walki. Współpracujący m.in. z takimi portalami i organizacjami jak: bowhunter.pl, bron.pl, PPN czy bowhunting.pl

Zdjęcia wykorzystane w artykule stanowią własność ich autorów: Piotra Kociołka (PBA), bowhunter.pl (PBA) oraz producentów sprzętu łuczniczego.

Share This:

Skomentuj

comments