Wyobraźmy sobie pewną osobę. Na imię mu Andrzej. Lubi spędzać wolny czas za miastem więc, gdy trafił mu się wolny weekend postanowił wyskoczyć do lasu na grzyby. Zaparkował auto na parkingu leśnym i ruszył pomiędzy drzewa z koszykiem…

 


 

Minęło ładnych parę godzin. Andrzej minął po drodze całkiem spore stado saren i dwa razy przemknął mu pomiędzy drzewami dzik. Koszyk był już pełny grzybów i uzupełniony kilkoma innymi znaleziskami, więc uznał, że czas już wracać. Jednak, gdy przystanął i rozejrzał się za nic nie mógł przypomnieć sobie, w którą stronę powinien iść. Gdy chodził pochylony nad ziemią zatoczył tyle kółek przepatrując runo, że nie miał zupełnie pojęcia, w którą stronę iść żeby dotrzeć do auta. Co prawda lasy w Polsce nie stanowią zagrożenia dla życia, jeśli chodzi o możliwość zgubienia się na wiele dni. Idąc cały czas prosto w końcu dotrzemy do ludzi. Jednak dobrze byłoby wybrać w przybliżeniu dobry kierunek żeby jak najbardziej skrócić ten czas.

Jako, że mamy XXI wiek Andrzej wyjął smartphone’a i włączył odpowiednią aplikację, jednak grube chmury i korony drzew uniemożliwiały złapanie sygnału i sprawdzenie położenia na nawigacji. Słońca tym bardziej nie było widać.

Pamiętał tyle, że zostawił samochód przy prostej drodze prowadzącej z północy na południe, a w las wszedł po jej wschodniej stronie. Wiedział również, że nie przecinał od tamtego czasu żadnej utwardzonej drogi, więc żeby wrócić do auta musiał iść mniej więcej na zachód.

Mchu nawet nie szukał. W lesie może on porastać drzewa z każdej strony, przy czym najmniej od północnej. Ruszył przed siebie idąc cały czas w linii prostej. Na grzyby wybrał się do zwykłego lasu państwowego, a w takim lesie idąc dostatecznie długo w jednym kierunku zawsze trafi się na jakąś ścieżkę, chociażby wydeptaną przez zwierzęta. Jedna z takich małych ścieżek zaprowadziła Andrzeja do dużo większej drogi ciągnącej się prosto hen hen w jedną i drugą stronę. Niewątpliwie linia oddziałowa. Wybrał, więc intuicyjnie kierunek i po kilku minutach doszedł do przecięcia się dwóch dróg oddziałowych.

Przejrzał szybko pobliskie krzaki i wśród nich znalazł betonowy słupek z wyrytymi cyframi. Wiedział, że stoją one zawsze w południowo-zachodnim rogu oddziału leśnego, a linie oddziałowe prowadzone są mniej więcej wzdłuż osi N-S i E-W. Warto jednak zwrócić uwagę, że linie te mogą być niekiedy odchylone od azymutu północnego. Czasem bardziej czasem mniej. Jednakże, gdy w takim miejscu stanie się na skrzyżowaniu mając słupek z prawej strony przed sobą, północ musi być na wprost. Ewentualnie z lekkim odchyleniem.

adamczyk1 adamczyk2 adamczyk3

Kreski oznaczają linie oddziałowe, mały wbity patyk to słupek oddziałowy. Wbita saperka z kompasem wskazuje północ

Znając już strony świata Andrzejowi łatwo było wybrać drogę w stronę auta. Szedł do szosy jakieś pół godziny, ale to i tak dużo lepiej niż gdyby na czuja wybrał błędnie przeciwległy kierunek i wyszedł z lasu w jakimś zupełnie innym miejscu, musiał dotrzeć do jakiejś miejscowości, pytać się o drogę, prosić o podwiezienie itp…

Powstał jednak jeszcze jeden problem. W którą stronę iść wzdłuż szosy żeby dotrzeć do auta? Tutaj jednak Andrzej był zapobiegliwy. Zapamiętał numer słupka drogowego, przy którym zostawił swoje auto, a że są one numerowane po kolei to łatwo trafił do samochodu.

adamczyk4

Maciej Adamczuk

http://kazdastronaswiata.blogspot.com/

Share This:

Skomentuj

comments