Idziesz… żyjesz…


Jedną z kluczowych czynności podczas sytuacji kryzysowej, która może nas spotkać jest przemieszczanie się. Od tego, czy jesteśmy w stanie się przemieszczać, jak szybko jesteśmy w stanie to robić i na jaką odległość zależy bardzo wiele. Kompletujemy zestawy przetrwania, uczymy się technik survivalowych, dorzućmy do tego ponadprzeciętną zdolność do pokonywania dystansu. Warto!

dsc09900

O ile nie ucierpieliśmy fizycznie i jesteśmy w stanie iść to właśnie nasze nogi wyciągną nas z opresji. To najprawdopodobniej dzięki nim i indywidualnej zdolności do pokonywania dystansu dotrzemy do miejsca, gdzie otrzymamy pomoc. Warto poznać swoje możliwości i a co za tym idzie zasięg w poruszaniu się pieszo. Dla jednego wyczerpującym dystansem do pokonania będzie 15 km, ktoś inny przejdzie 100 km, a są tacy co przejdą lub przebiegną sporo więcej. Świadomość tego, że jesteśmy w stanie ruszyć i pokonać spory dystans w jednym ciągu daje nam duży komfort psychiczny, a psychika w sztuce przetrwania jest najważniejsza.

Nie trudno obliczyć, że mając zdolność pokonywania 60 kilometrów dziennie mamy sporo większe szanse niż osoba, która pada po 15 kilometrach. W czasie gdy my w ciągu doby dojdziemy po pomoc, mniej doświadczonej i gorzej przygotowanej osobie może to zająć 4 dni. Niesie to ze sobą 4 noclegi, czyli budowanie schronienia, rozpalanie ognia, zdobywanie żywności, itd. Tak prosty przykład i kalkulacja powinna nam uświadomić jak istotne znaczenie ma pokonywanie dystansu. Jeżeli znajdziemy się w sytuacji kryzysowej nagle, to jest bardzo prawdopodobne, że posiadamy jeszcze spore zapasy energetyczne, na których możemy pokonać nawet kilkaset kilometrów. Podczas marszu jest nam cieplej. Jeżeli temperatura nie spada poniżej 10 stopni Celsjusza to nawet w przemoczonym ubraniu możemy mieć w miarę komfort termiczny. Upływający czas działa na naszą niekorzyść.

20160402_174414 14018103_1208721849162339_1003250901_nŻeby to zobrazować wyobraźmy sobie kogoś, kto gubi się w lesie dochodzi do wniosku, że jest już zmęczony krążeniem a jego wiedza na temat przetrwania jest tak duża, że spokojnie sobie poradzi. Przed nocą buduje schronienie, rozpala ogień i pewnie cierpi z braku odpowiedniej ilości wody i jedzenia. Natomiast gdyby miał zapas sił i odporność psychiczną poszedłby dalej i pewnie noc spędziłby w bardziej komfortowych warunkach.

Przyjrzyjmy się teraz samym marszom i przygotowaniami do nich. Jeżeli chcemy się sprawdzić to najlepiej założyć buty (chyba że ktoś woli bez), wyjść z domu i iść. Z doświadczeń w naszej grupie wynika, że dystans 30 km jest w stanie pokonać niemalże każdy. Jedni przechodzą to od pierwszego razu bezboleśnie, inni muszą trochę pochodzić, żeby ich mięśnie, stawy i ścięgna były w stanie znosić takie obciążenia. Jeżeli ktoś ma problemy z nadwagą czy na co dzień jego aktywność jest ograniczona do minimum to koniecznie trzeba zacząć od mniejszych odległości. Każdy dystans zapisuje się w naszej głowie i kolejne pokonanie go jest już łatwiejsze, choć może się zdarzyć, że nogi będą nas bolały mocniej. Optymalna prędkość po leśnych płaskich drogach to 5-6km/h więc na marsz 30 km musimy przewidzieć około 6 godzin.

12593598_1203844739639549_3117771755799909953_o

Nie warto rzucać się od pierwszego razu na większe odległości, gdyż możemy przypłacić to kontuzją. Osoby, które zaczynają z nami chodzić zaczynają od 25-30 km, przy czym robimy taki dystans raz w tygodniu. Po 4-5 tygodniach przeważnie każdy jest w stanie pokonać 50 km. Taki dystans robimy średnio raz na dwa miesiące. Odległość 100 km pokonujemy dwa razy w roku. Jeżeli mamy zamiar pokonać spory dystans pamiętajmy o tym, że każdy niepotrzebny postój daje nam złudny odpoczynek i tracimy cenne minuty, a mnożąc je przez ilość postojów wychodzą całe godziny, które dzielą nas od celu. Zmierzenie się w kontrolowanych warunkach z przemoczonym ubraniem, ciemnością, wychłodzeniem, zmęczeniem, głodem itd.- to wszystko daje siłę. Poznajemy podczas naszych marszów i innych wypadów swoje granice i przesuwamy je. Poznajemy swój organizm i reakcje na nietypowe sytuacje. Znam przypadki, gdzie podczas zwykłego nocnego marszu dla kogoś brak snu jest wielkim cierpieniem a inny zatrzymuje się, bo przemokły mu buty. Naprawdę można do tego wszystkiego przywyknąć. Warto zainwestować w siebie i wytrenować swoje ciało. Powszechnie wiadomo, że kluczem do przetrwania jest psychika. Za siłą organizmu przeważnie kryje się mocna głowa, a więc psychika. Godziny spędzone na treningach hartują ducha i dają więcej niż zakup nowych gadżetów survivalowych, których w prawdziwej sytuacji zagrożenia prawdopodobnie nie będziemy mieli ze sobą. Jest też opcja, że będziemy mieli masę sprzętu, a nie będziemy mieli go siły użyć albo nieść z sobą.

dsc02620

Miałem okazję zmierzyć się z chorobą (niedokrwienny udar mózgu), która upośledziła mój mechanizm ruchu, stało się to nagle w terenie. Zapas mocy, który miałem i doświadczenia nabyte w długich marszach i biegach pozwoliły mi dotrzeć do domu, mimo tego, że teoretycznie powinienem być leżący a właściwie nieprzytomny. Swoją kryzysową sytuację przeżyłem i wiem, że dzięki temu, co robiłem wcześniej mogę jeszcze napisać te kilka słów. Patrząc na to okazuje się, że sytuacja zagrożenia życia może nas spotkać kilka-kilkanaście kilometrów od domu tak jak w moim przypadku i kluczową rolę odegra siła organizmu. Zachęcam do spojrzenia na sztukę przetrwania przez pryzmat tego, co opisałem.


Adventure Group CREX

CREX Adventure Group – Marsze, wypady, survival, bushcraft, wyzwania…

Share This:

Skomentuj

comments