Dzika kuchnia. Moja fascynacja. Las, łąki i bagna to mój „market”. Uwielbiam robić tam zakupy. Wszystko świeże, bez pestycydów i przez cały rok można robić „zakupy” bezgotówkowe. Marzec to ostatni miesiąc zimy. Jest kapryśny: raz pada śnieg, raz deszcz lub świeci piękne słońce. Pewnie zastanawiacie się, co można wtedy „zakupić” w lesie ?

Polecam gałązki brzozy z pąkami. Igły sosny lub świerku. Co można z nich zrobić ? Pyszne herbaty ! Gałązki brzozy należy rozdrobnić na kawałki, zalać wodą i gotować pod przykryciem około 30 minut. W ten sposób otrzymacie czerwoną herbatę. Przyjemną w smaku nawet bez cukru. Igły sosny/ świerku natomiast, wystarczy zalać gorącą wodą i parzyć pod przykryciem 15 minut. Otrzymacie zieloną herbatę o lekko kwaśnym smaku.

100_5942

Na otwartych przestrzeniach leśnych możecie znaleźć bluszczyk kurdybanek i gwiazdnicę. Obie rośliny spokojnie można jeść cały rok. Najbardziej soczyste są wiosną. Gwiazdnicę jemy w całości: liście, kwiaty i łodygi. Genialnie smakuje z rybą z puszki czy w sałatce z pomidorem, rzodkiewką. Ma lekko orzechowy smak. Bliżej słodkiego smaku niż gorzkiego czy cierpkiego. Wiosenny kurdybanek także jemy w całości. Niestety latem i zimą łodyżki są twarde ze względu na dużą zawartość celulozy. Po prostu są łykowate / zdrewniałe. Dlatego w marcu pozyskujemy tylko liście.

100_5939

Mamy produkty na napój i na obiad. Kulinarną przygodę zaczniemy od zagniecenia ciasta na podpłomyki. Mąka, woda, szczypta soli. Jak znajdziecie w swoim plecaku jakieś ziarna sezamu, czarnuszki czy z szyszek sosnowych to śmiało możecie je dodać do ciasta. Będzie smaczniejsze.

Zagniecione ciasto, odstawiamy na kilka minut, niech napęcznieje w gwarze kulinarnej mówi się „odpocznie”. Potem formujemy placki i pieczemy. Każdy z Was ów przepis zna 🙂 a i nie raz jadł. Czy myjecie menażkę po cieście ? Jeśli tak, to nie róbcie tego ! Do brudnej menażki wlewamy trochę wody. Obmywamy ścianki menażki z ciasta ( by podczas gotowania mąka się nie spaliła), dodajemy łyżkę smalcu ( masła ) i podgrzewamy całość, aż smalec nam się rozpuści. W drugiej menażce gotują się nam gałązki brzozy na czerwoną herbatę. Podpłomyki nam się pieką. Smalec rozpuścił. Mąka ładnie się rozprowadziła. Pamiętajmy, aby ogień nie był za mocny. Najlepszy jest żar.

Dodajemy gwiazdnicę i kurdybanek. Z natury jestem leniwa, więc nie kroje roślin. Wy możecie. Dzięki mące i tłuszczowi, rośliny bardzo szybko zmiękną, a zupa zgęstnieje. Próbujemy. Czuć wyraźnie kurdybanek. Zupka jest mdła. Dlatego dosalam. O wiele lepiej ! Dla podrasowania smaku dodaję szczyptę cukru.

100_5958

I tym sposobem powstał pyszny obiad: gęsta zupka, idealna do podpłomyków, czerwona herbata. Jak macie w plecakach pieprz, lub dostęp do rdestu ostrogorzkiego śmiało doprawcie potrawę. Ważne by przy gotowaniu nie było ostrego ognia. Liście to nie korzenie. Nie trzeba długo i mocno ich gotować. Dzięki temu większość substancji odżywczych zachowacie, a i smak będzie o niebo lepszy.

Katarzyna Mikulska

Share This:

Skomentuj

comments