Kolejny wywiad z polskim knifemakerem. Dzisiaj rozmawiamy z Pawłem Gruszką, który tworzy swoje noże pod pseudonimem G-Custom.

Jak zaczęła się twoja przygoda z nożami?

Zainteresowanie tematyką trwa tak długo jak ja sam. W domu zawsze były noże w kuchennej szufladzie (hehe), był też angielski sztylet z Shefield mojego ojca który zabierałem na wycieczki w szkole podstawowej (teraz chyba nauczycielka sprowadziła by grupę antyterrorystyczną, żeby mnie rozbroiła, a rodzice spędzili by na dywanie u pani dyrektor długie godziny…). Potem były jakieś nieudane próby oprawy zdewastowanych noży w nowe rękojeści. Wraz z pierwszą pracą pojawiły się pierwsze fundusze na zabawę w kolekcjonerstwo. Zaczęło się niewinnie od jednego noża EDC, potem drugiego, bo mieć jeden jakoś nie wypada. Zakupy kolejnych noży to poszukiwania idealnego EDC. Ponieważ były zbyt idealne i zbyt drogie to szkoda ich było używać, lądowały więc w szufladzie jako eksponaty do dotykania, wąchania, obcowania….

12803292_1598357137077769_3931534276244482876_n

Od kiedy robisz swoje noże?

Przygoda właściwa, bo o nią pewnie chodzi rozpoczęła się w 2013 roku od oprawy zakupionej klingi i uszyciu pochwy. Chęci pojawiły się w miarę czytania forum tematycznego knives.pl, gdzie podziwiałem dzieła kolegów. Dzięki forum pojawiły się też możliwości, bowiem udało się zgromadzić konieczną wiedzę podstawową. Pierwsze wyroby spotykały się z miłym przyjęciem, a to uskrzydla. Spodobało mi się i od tamtej pory cały czas mam głowę zaprzątniętą nożami. Po głowie chodzą mi nowe projekty, które szkicuję w wolnych chwilach, szukam nowych pomysłów na kompozycje materiałowe i same materiały, bo oprócz używania gotowych, niektóre próbuję przygotowywać sam, bądź modyfikować półprodukty jak drewno, czy poroża.

Jak często wytwarzasz nowe produkty i czy robisz to zawodowo?

Nie produkuję noży w dużych nakładach. Nie produkuję również w seriach identycznych egzemplarzy. Niedługo będę dobijał do 100 wykonanych noży i w zasadzie nie było dwóch takich samych. Zawodowo jestem architektem, pracuję w swoim zawodzie, a robienie noży traktuję jako hobby. Jestem człowiekiem o takiej konstrukcji psychologicznej, że muszę cały czas coś tworzyć. Praca zawodowa to realizowanie się koncepcyjne, intelektualne, a tu mam do czynienia z czymś więcej bo z osobistą realizacją swoich koncepcji. Ogromnie podnieca mnie zawsze efekt końcowy i pomimo, że spodziewam się jaki będzie to i tak zawsze jestem nim zaskoczony. Ponieważ tworzenie noży nie jest tanim zajęciem, a moje miejsce na magazynowanie swoich wyrobów jest ograniczone to „idą w świat” żeby mogły cieszyć nie tylko mnie i stawić czoło wyzwaniom użytkowym. Podejrzewam też, że jeśli stan posiadania przekroczył by punkt krytyczny, to w świat musiał bym iść ja a nie noże, bo która kobieta zniosłaby w domu arsenał.

12645218_1586200441626772_5276132233946476416_n

Co według Ciebie powinien posiadać dobry nóż?

Powinien posiadać ostrą krawędź tnącą! Mówię to półżartem, ale w zasadzie to całkiem poważna prawda. Nerwowo reaguję widząc jak ktoś używa noża który tej cechy nie posiada. Reanimowałem już w ten sposób dziesiątki noży przyjaciół i rodziny. Czasem przy tym płaczę tak nędzne wyroby kształtem przypominające nóż wpadają w moje ręce… Pogłębiając jednak zagadnienie odpowiem, że dobry nóż to narzędzie o klindze wykonanej z co najmniej przyzwoitej stali narzędziowej, dobrze zahartowanej, o ładnym i ergonomicznym kształcie tak by oprócz tego, że kroi mógł cieszyć oko właściciela i budzić pożądanie osób postronnych. Dobrym nożem można bez uszczerbku dla krawędzi tnącej strugać gwoździe. Postrzegam noże jako przykład sztuki wybitnie użytkowej.

Z czego najczęściej wytwarzasz noże? Chodzi mi o rodzaj stali oraz z czego wykonywana jest rękojeść?

Używam stali narzędziowych głównie austriackiego Bohlera, bo do nich akurat mam dogodny dostęp, a są przy tym świetnymi produktami. Noże kuchenne wykonuję ze stali nierdzewnych N690, pozostałe z tak zwanych semi-stainless K110 (D2) oraz ze stali proszkowych najwyższej jakości K390 i M390. Pierwsza z nich choć mniej popularna od tej drugiej jest szczególnie ciekawa ze względu na bardzo wysoką zawartości węgla (prawie 3%) co w połączeniu z pozostałymi dodatkami stopowymi daje niesamowite zdolności trzymania ostrza i agresji cięcia. Niestety ze względu na swoją ekstremalnie wysoką odpornością na ścieranie w połączeniu z uzyskiwaną po odpuszczaniu twardością rzędu 62HRC jest wybitnie trudna przy obróbce końcowej. Wykańczanie powierzchni takiego noża zajmuje 3-krotnie więcej czasu od stali D2, oraz 6-krotnie więcej czasu od popularnych stali węglowych NCV1, czy NC6. Od niedawna próbuję też pracować ze stalą damasceńską, w tym nierdzewną rosyjskiego Zlatousta, czy niemieckiego Balbaha.

12800271_1596369280609888_6071359765537149019_n

Jeśli chodzi o rękojeści to wykorzystuję wszelkie dostępne materiały. Nie preferuję dokładnie powtarzalnych produkcji bowiem lubię, kiedy każdy następny nóż poszerza moje port folio o kolejny model, kolejne zestawienie materiałów. Lubię wdrażać nowe pomysły i być zaskakiwany efektem jaki uzyskuję. Bardzo chętnie wykorzystuję drewno i poroże, bowiem one wpisują się w moje założenia, ponieważ są to materiały naturalne to z zasady ciężko tu o powtarzalność. Użycie drewna wymaga jednak sporo więcej doświadczenia i zabiegów od materiałów syntetycznych bowiem drewno nie jest tak stabilne jak one. Do wbudowania w postaci naturalnej nadają się tylko gatunki egzotyczne o wysokiej gęstości i tym samym odporności na zmienne warunki w jakich będą się znajdować podczas użytkowania. Pozostałe gatunki drewna wymagają tak zwanej stabilizacji czyli poddaniu procesowi fizyko-chemicznemu przy użyciu odpowiednich środków powodującemu że materiał naturalny nabywa cech materiału syntetycznego bez zmiany wyglądu. Cały proces wymaga wykorzystania aparatury podciśnieniowej i środków niemożliwych do zakupienia w kraju. Pewien obraz daje cena zakupu pojedynczego klocka drewna poddanego stabilizacji, która jest około siedmiokrotnie wyższa od tego samego klocka w stanie naturalnym.

Myślisz, że rynek handmadowych noży ma w Polsce przyszłość?

Z umiarkowanym optymizmem podchodzę do takiego stwierdzenia, tak jak nie chce mi się wierzyć, że wzrośnie w kraju poziom czytelnictwa książek. Jest pewna grupa osób o tego typu zainteresowaniach, ale jest ona dość wąska i podejrzewam że specjalnie się nie rozrośnie. Może była by nieco szersza gdyby poziom zamożności obywateli był wyższy – noże typu „custom” to jednak towar luksusowy. Dlatego też traktuję to zajęcie jako hobby i myślenie o tym żeby w przyszłości otworzyć zakład produkcyjny przychodzi mi jednak z dużą trudnością, choć nie twierdzę że ten scenariusz jest niemożliwy. Tworzę dla tej grupy i przede wszystkim dla własnej satysfakcji. Pewnie że jak się człowiek uprze to przy dużej dozie pomysłowości i odpowiednim marketingu leżeniem na kanapie z butelką piwa też zarobi na życie, ale ja chyba aż tak pomysłowy nie jestem.

Przy tych rozważaniach muszę też wspomnieć o swoich fobiach, mianowicie o tym, że tak twórcy noży jak i ich użytkownicy mogą w niedalekiej przyszłości zostać w świetle prawa postawieni na równi z przestępcami. Wszak dla wielu nóż to narzędzie zbrodni (!)…kompletna niedorzeczność, bo może nim być także tłuczek do ziemniaków.

12790963_1596679457245537_6011176870302805714_n

Co sądzisz o survivalu, EDC, Preppersach?

Jak większość małych i dużych chłopców reaguję na te zagadnienia przyspieszonym biciem serca. Wycieczki po lesie z nożem czy toporkiem w dłoni, wojskowych spodniach z kieszeniami to świetny relaks, zbliżenie do natury. Przeraża mnie, że pokolenie mojego syna chętniej spędza czas ze smartfonem czy tabletem. Co do preppersów, patrzę na ten syndrom z dużą dozą zaciekawienia, powstrzymam się od wyrażania negacji bądź aprobaty. Natomiast z pewnością tego typu zainteresowania mieszczą w sobie sporo przydatnych umiejętności.

Jakie masz plany na najbliższą przyszłość?

W najbliższej przyszłości zamierzam rozbudować trochę warsztat korzystając z możliwości lokalowych jaki dają mi przyległe przydomowe pomieszczenia gospodarcze. Muszę tylko wykurzyć żonę z komórki, w której trzyma sprzęt ogrodniczy. A jak już się to stanie to w planach mam zakup nieodzownej zabawki jaką jest stacjonarna piła taśmowa. Od cięcia ręczną płatnicą mam już 45 cm obwodu ramienia. Zakładam że moje zamiłowanie do knifemakingu będzie trwać po świata kres, aczkolwiek pewności nie mam, bo w życiu miewałem już różne zainteresowania które przemijały jak poranna rosa…

12654489_1588923528021130_5815337718697441558_n

Share This:

Skomentuj

comments